Kategoria:
Kategoria

Rosyjska maskirówka: „To polskie służby doprowadziły do wybuchu Nord Stream”

Stacje pomiarowe w Szwecji i Danii zarejestrowały w poniedziałek potężne podmorskie wybuchy w pobliżu wycieków gazu z magistrali Nord Stream. Według Björna Lunda z Narodowej Sieci Sejsmicznej SNSN: „nie ma wątpliwości, że to eksplozje”.


Obecnie na obszarze, na którym doszło do incydentów operuje duńska flota. W drodze są również jednostki niemieckie i szwedzkie. Większość komentatorów podkreśla, że nie ma mowy o przypadku. Dwa wycieki z dużego gazociągu w tym samym czasie są bardzo mało prawdopodobne. Tym bardziej, że mają miejsce w dniu otwarcie Baltic Pipe, który ma być jednym z głównych narzędzi uniezależnienia Europy Środkowej od rosyjskiego gazu.

Po co Rosjanom wycieki w Nord Stream?

Zakładając z dużym prawdopodobieństwem intencjonalne uszkodzenie Nord Stream przez Rosjan warto zadać sobie pytanie czemu taka operacja miałaby służyć?

Przede wszystkim można odczytywać to jako manifestację możliwości rosyjskich służb. Przekaz zdaje się brzmieć: nawet jeśli w dobie kryzysu Europa poradzi sobie ze zbilansowaniem systemów gazowych mimo ograniczeń dostaw ze strony Gazpromu, to zawsze może wydarzyć się „awaria” kluczowej infrastruktury, która ostatecznie to uniemożliwi.

Warto tu nadmienić, że zgodnie z informacjami amerykańskich mediów Rosjanie neutralizowali już za pomocą działań dywersyjnych funkcjonowanie kluczowych z geopolitycznej perspektywy rurociągów. Przykładem jest eksplozja magistrali BTC w Turcji, która pozwalała omijać Rosję w eksporcie kaspijskiej ropy.

Baltic Pipe: symbol zdrowej nieufności do Rosji i niezdrowej nieufności do ładu prawnego Unii Europejskiej

Drugie, bardziej prozaiczne wytłumaczenie wycieków w Nord Stream to kwestia markowania obecnej polityki Gazpromu. Rosyjski koncern konsekwentnie robi wszystko by nie dostarczać odpowiednich ilości gazu do Europy przed sezonem grzewczym. Są to działania łamiące umowy bilateralne i grożą za nie kary nakładane przez międzynarodowe arbitraże.

Wybuchy i uszkodzenie Nord Stream mogłoby być argumentem w przyszłych sporach prawnych. Nie tylko zdejmowałyby z Gazpromu odpowiedzialność za brak realizacji przyszłych dostaw, ale również ułatwiały prowadzenie narracji „tłumaczącej” zwiększoną częstotliwość postoi technicznych magistrali od czerwca br.

Ostatnie wytłumaczenie tego co dzieje się obecnie na Bałtyku jest najprostsze. Wycieki gazu z Nord Stream do pożywka dla wszelkiej maści organizacji ekologicznych. Mimo kryzysu energetyczno - paliwowego mogą one utrudniać swoją działalnością funkcjonowanie obecnej infrastruktury bądź powstawanie nowej, której rolą jest przeorientowanie dostaw węglowodorów z Rosji na innych dostawców.

Co z tego wynika?

Z dużą dozą prawdopodobieństwa koincydencja wycieków w Nord Stream z otwarciem Baltic Pipe jest nieprzypadkowa. Paradoksalnie mimo, że to Rosjanie są współwłaścicielami Gazociągu Północnego, to przede wszystkim oni w dobie zaostrzającego się kryzysu paliwowego korzystają na poniedziałkowym incydencie. Świadczy o tym również retoryka rosyjskich mediów, które obciążają odpowiedzialnością za uszkodzenie Nord Stream…polskie służby specjalne.

Z pewnością wycieki gazu z Nord Stream to jedynie preludium dalszej eskalacji na rynkach gazowych. Tym bardziej, że błękitne paliwo od kilku tygodni gwałtownie tanieje.

udostępnij: