Kategoria:
Kategoria

Francuska kontrofensywa atomowa. Wizyta Morawieckiego w Paryżu może przynieść przełom

Dzisiejsza wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w Paryżu będzie dotyczyła m.in. tematyki energetycznej. Prezydent Emmanuel Macron z pewnością będzie lobbował za interesami państwowego koncernu EDF w Polsce.

Dymisja pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury krytycznej, Piotra Naimskiego, stawia pytania o przyszłość programu rozwoju energetyki jądrowej. Polityk wyraźnie faworyzował amerykański Westinghouse. To o reaktor tego koncernu oparto raport środowiskowy, to z rządem amerykańskim wspierającym Westinghouse podpisano umowę międzyrządową. Francuski EDF czy koreańskie KHNP nie mogły liczyć na taki poziom zaangażowania polskiego rządu, a cała sprawa może być problematyczna ponieważ Komisja Europejska musi udzielić zgody na bezprzetargowy tryb wyboru partnera polskiego projektu jądrowego. W grę wchodzą przecież na początkowym etapie dziesiątki miliardów zł. Dlatego cały proces powinien być transparentny i dawać wszystkim stronom równe szanse.

Rząd chce przyspieszyć budowę pierwszej polskiej elektrowni atomowej, a może ją opóźnić. Partnera wartego kilkadziesiąt miliardów zł projektu chce wybrać bez przetargu

Amerykańska ofensywa

W ubiegłym tygodniu w Warszawie przebywał prezes Westinghouse, Patric Fragman, który poinformował dziennikarzy o zakończeniu badania FEED (Front End Engineering Design). To poszerzone studium wykonalności opisujące wszelkie szczegóły realizacji projektu. Nie jest jasne czy Fragman spotkał się z następcą Naimskiego – Mateuszem Bergerem, który jest osobą związaną z premierem Mateuszem Morawieckim. Jednak analizując wypowiedzi prezesa Westinghouse jest jasne, że zdaje sobie on sprawę z podstawowych bolączek strategii wdrażanej w ostatnich latach przez Naimskiego.

„Nigdy nie miałem informacji zwrotnej z Komisji Europejskiej, jakoby obawiała się sposobu przedstawienia przez nas oferty” stwierdził Fragman w odpowiedzi na pytania dziennikarzy dotyczące bezprzetargowego trybu polskiego programu jądrowego. Trudno żeby takową miał otrzymać, to sprawa która rozstrzygnie się na linii Warszawa – Bruksela, a poza tym czynniki amerykańskie są w strukturach europejskich traktowane dość nieufnie.

Francuska kontrofensywa

Tymczasem najważniejszy konkurent Amerykanów nie spoczywa na laurach. Dziś w Paryżu dojdzie do spotkania premiera Mateusza Morawieckiego i prezydenta Emmanuela Macrona. Tematem rozmów będzie m.in. energetyka jądrowa, choć nie tylko. W mojej ocenie podstawowym celem spotkania polityków jest ostateczna próba resetu relacji dwustronnych, w ramach którego Francuzi otrzymaliby w Polsce szereg intratnych umów w kluczowych segmentach gospodarki, a w zamian udrożniliby relacje na linii Warszawa – Bruksela. Osiągnięcie porozumienia będzie miało olbrzymie implikacje dla krajowego programu jądrowego. Niewykluczone, że w takim wypadku portfel zamówień zostałby podzielony, a partnerów spółki państwowej Polskie Elektrownie Jądrowe byłoby dwoje. To z pewnością byłoby dużo bardziej kosztowne rozwiązanie, ale z drugiej strony umożliwiłoby przerwanie klinczu lobbingowego i realizację projektu.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że fiasko rozmów z Paryżu może przełożyć się w mojej ocenie na dymisję premiera Mateusza Morawieckiego, który jest coraz mocniej krytykowany w Prawie i Sprawiedliwości. Rząd jak tlenu potrzebuje środków europejskich z KPO, szczególnie w realiach narastającego kryzysu energetycznego, który będzie miał swoje implikacje społeczne.

Przełamanie impasu atomowego w Polsce może oznaczać konieczność wyboru dwóch partnerów PEJ

Co z tego wynika?

Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w Paryżu jest kluczowym momentem, który zdefiniuje przyszłość polskiego projektu budowy elektrowni atomowych. Fiasko realizacji resetu politycznego na linii Warszawa – Paryż oznaczałoby prawdopodobnie pełne zwycięstwo oferty amerykańskiej. Jednak realizacja takiego scenariusza mogłaby się przełożyć na opóźnienie inwestycji jądrowych w związku z próbą forsowania bezprzetargowego trybu dla całego projektu, na co musi zgodzić się Komisja Europejska. Nie jest tajemnicą, że znaczące wpływy w Brukseli posiadają Francuzi.

udostępnij: