Kategoria:
Kategoria

Ryzyko blackoutu najpoważniejsze od lat. Awarie w Szwecji, ostrzał Ukrainy i kryzys w Niemczech utrudniają import energii

Rosnące ryzyko sabotażu infrastruktury krytycznej na Morzu Bałtyckim i jej bombardowanie na Ukrainie oraz narastający kryzys w Niemczech mogą stanowić wielkie wyzwanie dla polskiego systemu energetycznego, który od lata znalazł się już dwukrotnie w bardzo trudnej sytuacji. Ryzyko blackoutu nigdy nie było tak wielkie.


Rosnące problemy systemu energetycznego

Polski system energetyczny w ostatnim czasie dwukrotnie znalazł się w bardzo poważnej sytuacji. Wynika to z co najmniej kilku czynników. Po pierwsze, rosnącego średniego wieku krajowych elektrowni (47 lat) i ich rosnącej awaryjności. Równie istotne jest niedostateczne oddawanie do użytku nowych mocy i pogłębiająca się luka generacyjna. Nie należy również zapominać o ograniczaniu mocy jednostek wytwórczych z powodu oszczędzania węgla.

Dowodem na narastające problemy ze zbilansowaniem systemu energetycznego jest sytuacja z 4 lipca br. gdy przed blackoutem, czyli wielkoobszarową awarią krajowego systemu energetycznego, obronił nas import energii.

System energetyczny na granicy krachu. Polsce grożą ograniczenia w dostępie do energii

Z kolei 23 września br. PSE ogłosiło po raz pierwszy w historii  tzw. okres zagrożenia pomiędzy godzinami 19 a 21.00. Operator podjął działania ponieważ rezerwa mocy w systemie była niższa niż ustalone przepisami 9 proc. Wśród wykorzystanych wtedy narzędzi można wymienić np. uruchomienie rezerw stworzonych m.in. dzięki rynkowi mocy (operator płaci właścicielom elektrowni za utrzymywanie ich w gotowości do podjęcia pracy), czy usługi demand response (operator płaci określonym spółkom za wstrzymanie poboru mocy na żądanie).

Od sytuacji z 4 lipca ta z 23 września różniła się brakiem możliwości importu energii z pobliskich rynków, co zwykle pomaga zarządzić kryzysową sytuacją. Jednak wszystko wskazuje dziś na to, że większość sąsiednich krajów może mieć problemy z przyjściem Polsce na pomoc podczas kolejnych kłopotów ze zbilansowaniem systemu.

PSE ogłasza dziś wieczorem „okres zagrożenia”. Problem z rezerwą mocy w Polsce

Kwestia bezpieczeństwa bałtyckich łączników energetycznych

Ostatni tydzień ujawnił rosnące ryzyka energetyczne dla północnej części Europy, które mogą niestety odbić się niekorzystnie na polskim bezpieczeństwie energetycznym.

11 października udało się usunąć awarię w szwedzkiej stacji elektroenergetycznej Stärnö. W efekcie podwodnym kablem SwePol Link znów popłynęła energia do Polski. Ten łącznik o mocy 600 MW ma bardzo ważne znaczenie dla bilansowania naszego krajowego systemu. Wielokrotnie był uruchamiany, gdy rezerwa mocy była niebezpiecznie niska.

Niepokojące w kontekście SwePol Link jest nie tylko to, że w jego pobliżu doszło niedawno do wybuchu w jednej z nitek gazociągu Nord Stream 2, ale również, że kłopoty stacji w Stärnö zbiegły się w czasie z blackoutem na duńskim Bornholmie. Rośnie więc niepokój nadbałtyckich państw związany z bezpieczeństwem tego typu infrastruktury.

Polska wprowadziła drugi stopień alarmowy Bravo dla infrastruktury energetycznej poza granicami naszego kraju. Oznacza to, że służby specjalne mają informacje o poważnym zagrożeniu dla strategicznych z perspektywy Rzeczpospolitej łączników energetycznych. Chodzi tu oczywiście o potencjalne działanie Federacji Rosyjskiej, która staje się coraz bardziej nieprzewidywalna.

Większość komentatorów nie zwraca dziś na to uwagi, ale bilans energetyczny Polski jest bardzo często zależny nie tylko od podmorskiego kabla SwePol Link, ale również jego odpowiednika NordBalt pomiędzy Szwecją i Litwą. To przez ten łącznik nasz litewski sąsiad importuje prąd, a my korzystamy z niego w ramach mostu energetycznego LitPol Link. Kwestia bezpieczeństwa infrastruktury przesyłowej na Bałtyku staje się więc newralgiczna.

Paraliż ukraińskiego eksportu energii elektrycznej

Również z powodu działań rosyjskich pod znakiem zapytania staje dziś możliwość korzystania z innego połączenia, którym Polska regularnie importuje energię. Chodzi o łącznik z Ukrainą o mocy 200 MW. W grudniu dzięki działaniom polskiego i ukraińskiego operatora zostanie oddana dodatkowa linia z elektrowni atomowej w Chmielnickim do Rzeszowa, a łączne moce w wymianie transgranicznej wzrosną do 1,2 GW.

Tyle teorii, w praktyce 10 października Ukraina zapowiedziała wstrzymanie eksportu energii do sąsiednich krajów po bestialskim ostrzale rakietowym jej infrastruktury cywilnej (w tym energetycznej) przez Rosję.

„Ataki rakietowe uderzyły w wytwarzanie ciepła i podstacje elektryczne, zmuszając Ukrainę do zaprzestania od 11 października eksportu energii elektrycznej, w celu ustabilizowania własnego systemu energetycznego” – cytuje komunikat ukraińskiego ministerstwa energetyki agencja Unian.

Ta sytuacja może się powtarzać. Stronie rosyjskiej zależy nie tylko na tym, by odciąć Ukraińców od energii elektrycznej i ciepła systemowego tej zimy, ale również ograniczyć eksport energii do Unii Europejskiej. Ta energia pomagała Europie szybciej uniezależniać się od rosyjskich paliw.

Rosnące problemy Niemiec

Rosną również problemy energetyczne Niemiec – kolejnego kluczowego kierunku, z którego Polska importuje energię w momentach kryzysowych dla własnego systemu energetycznego.

Największy niemiecki operator sieci energetycznej Amprion GmbH zakomunikował w ostatnich dniach, że może być zmuszony do ograniczenia eksportu energii elektrycznej tej zimy. Wymieniono w tym kontekście Francję i Austrię.

Polska współpracuje z operatorem 50 Hertz, który na razie analogicznego komunikatu nie opublikował. Jednak sytuacja pozostaje bardzo napięta. O powadze sytuacji może świadczyć to, że rząd w Berlinie rzucając na szalę całą swoją strategię energetyczną uruchamia w szybkim tempie elektrownie węglowe i postanowił nie wygaszać działalności dwóch działających elektrowni jądrowych. Trwa również dyskusja o uruchomieniu dwóch kolejnych, które już zamknięto. RFN to najgorliwszy przeciwnik energetyki atomowej i promotor OZE.

Co z tego wynika?

W ciągu ostatniego kwartału polski system energetyczny znalazł się dwukrotnie w bardzo trudnej sytuacji. Już we wrześniu okazało się, że sąsiedzi nie są w stanie pomóc krajowemu operatorowi PSE w ramach współpracy transgranicznej. Narastający kryzys w Europie, w tym poważne ryzyko sabotażu kluczowej infrastruktury na Bałtyku powodują, że ryzyko blackoutu jest dziś w Polsce poważniejsze niż kiedykolwiek.

udostępnij: